środa, 20 lutego 2013

Rozdział II

...z przystojnym brunetem. Chłopak miał na sobie białą koszulkę z jakimiś kolorowymi nadrukami i czarne rurki, na nogach miał czerwone trampki, a na głowie full capa. Oboje podeszli do nas i Sam powiedział:
- To jest Alan. Przyprowadził się niedawno do naszej dzielnicy. I Max, jeśli się zgodzisz, to będzie naszym nowym perkusistą. - Max pokiwał twierdząco głową, a Sam dokończył. - No więc to jest moja dziewczyna Lily, to moja kuzynka Scarlett, a to jej brat Max. - przywitaliśmy się wszyscy, a później Lily z Samem gdzieś zniknęli, Alan zabrał się za rozkładanie swojego namiotu, Max przygotowywał ognisko, a ja poszłam bliżej wody aby trochę pomyśleć o ostatnich zdarzeniach. Usiadłam przy brzegu, i zaczęłam się zastanawiać dlaczego to akurat musiało spotkać mojego chłopaka? I czemu wcześniej nic o tym nie wiedziałam, nic nie zauważyłam. Jak mogę mu pomóc, zaraz czy ja chce mu pomóc? Sama już nie wiem co mam zrobić. Wszystko okaże się w poniedziałek. Poczułam jak łzy spływają mi po policzkach, wtedy podeszła do mnie Lily, która od razu domyśliła się czemu płacze. O nic nie pytając przytuliła mnie i powiedziała tylko, że będzie dobrze. Siedziałyśmy tak z dobre piętnaście minut, a później usiadł obok nas Max.
-Lily twój chłopak chciał, żebyś mu pomogła.
-Okej. To idę. A ty już nie płacz.- moja przyjaciółka odeszła, a ja zostałam z moim kochanym braciszkiem, myślałam, że nie będzie wracać do tematu Olivera ale jednak się myliłam.
-To jak powiesz mi w końcu czemu Oli trafił do więzienia?- zapytał.
-Już Ci mówiłam, że jeszcze nic nie wiem, jeśli będę coś wiedziała to dam ci znać.
-Scar przecież widzę, że kłamiesz. Mów co się stało.
-Nie odpuścisz. prawda?
-Nie.
-No dobra więc gdy wracał z imprezy to policja znalazła w jego samochodzie narkotyki...-opowiedziałam mu wszystko i znowu się popłakałam i przytuliłam się do brata.
-Nie płacz. Rozmawiałaś już o tym z mamą?
-Nie. Nie chcę jej denerwować.
-Powinnaś z nią pogadać. Jest adwokatem pomogłaby ci.
-Pomyśle nad tym, najpierw chcę się z nim spotkać. Jego mama powiedziała, że mogę go odwiedzić w poniedziałek.
-Zrobisz jak chcesz, a teraz chodź idziemy , bo wszystko nam zaraz zjedzą.- poszliśmy w stronę ogniska,  próbowałam przestać płakać, ale łzy same spływały mi po policzkach, nie mogłam przestać. Usiadłam obok Alana. Max zaczął grać coś na gitarze i zaczęliśmy śpiewać, na chwile wyrwałam się od myślenia o Olim. Po zjedzeniu i śpiewaniu wszyscy poszli do namiotów, a ja znów siedziałam przy jeziorze myśląc o swoim chłopaku.

Cały weekend minął szybko i spokojnie. W niedziele wieczorem wróciliśmy do domu, szybko wzięłam prysznic i poszłam spać. Wiedziałam, że nie zasnę, ale położyłam się, włożyłam do uszu słuchawki i wsłuchałam się w treść zamulającej piosenki. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

1 komentarz: