-Siostra wstawaj!- usłyszałam głos Maxa.
-O, cześć
braciszku.Co się stało?
-Nic, chciałem tylko zapytać czy chcesz jechać z nami na weekend nad jezioro?
-Nic, chciałem tylko zapytać czy chcesz jechać z nami na weekend nad jezioro?
-Kiedy i kto
jedzie?
-Wyjeżdżamy
dzisiaj. A jadę ja, Cody i Lily.To jak pojedziesz?
-No dobra mogę jechać.
-No dobra mogę jechać.
-Super, to za pół
godziny widzimy się na dole.
-No okej. Max, a
zrobiłbyś kochanej siostrze kawę?
-Zastanowię się
jeszcze-Max wyszedł z mojego pokoju, a ja zabrałam tylko ubrania i udałam się
do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i ubrałam krótkie
jeansowe spodenki i czarną luźną bluzkę z nadrukiem "Chodzi plotka, że
jestem słodka". Po wyjściu z łazienki zeszłam do kuchni gdzie siedział mój
brat pijąc kawę.
-Tak szybko się
wyrobiłaś?- zapytał
-Nie muszę jeszcze
się spakować, pomalować i uczesać, ale zeszłam napić się tej kawy, którą miałeś
mi zrobić.
-Już Ci robię, nie
wiedziałem, że tak szybko zejdziesz. - w tym momencie zadzwonił dzwonek do
drzwi.
-Ja otworzę.-
powiedziałam, a on zabrał się za robienie cappuccino. Otworzyłam drzwi i
przywitałam się z Lily po czym poszłyśmy do kuchni.
-Cześć Max.-
powiedziała.
-Hej, napijesz się
kawy?
-Od Ciebie zawsze.
Zostawiłam ich samych i poszłam do pokoju, usiadłam przed lustrem mocno pomalowałam oczy czarną kredką i przejechałam kilka razy tuszem po rzęsach, ułożyłam włosy i postanowiłam się spakować. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej czerwone rurki, szarą koszulkę z nadrukami, zieloną bokserkę, szarą bluzę z myszką miki, pidżamę i spakowałam to wszystko do torby z napisem "Nike" i zeszłam na dół. Wypiłam kawę, zjadłam kilka kanapek i wyszłam przed dom. Wrzuciłam torbę do bagażnika i wsiadłam do samochodu.
-No nareszcie , dłużej się nie dało?-powiedział Sam siedzący za kierownicą.
Zostawiłam ich samych i poszłam do pokoju, usiadłam przed lustrem mocno pomalowałam oczy czarną kredką i przejechałam kilka razy tuszem po rzęsach, ułożyłam włosy i postanowiłam się spakować. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej czerwone rurki, szarą koszulkę z nadrukami, zieloną bokserkę, szarą bluzę z myszką miki, pidżamę i spakowałam to wszystko do torby z napisem "Nike" i zeszłam na dół. Wypiłam kawę, zjadłam kilka kanapek i wyszłam przed dom. Wrzuciłam torbę do bagażnika i wsiadłam do samochodu.
-No nareszcie , dłużej się nie dało?-powiedział Sam siedzący za kierownicą.
-Też Cię kocham -
pokazałam mu język i zapięłam pasy.
-Ej, no. Bo będę zazdrosna.-zaśmiała się Lily.
-Ej, no. Bo będę zazdrosna.-zaśmiała się Lily.
Prawie całą drogę
przegadałam z Lily na różne tematy. Jechaliśmy prawie godzinę, w końcu
wysiedliśmy na parkingu leśnym, zabraliśmy rzeczy z bagażnika i ruszyliśmy w
stronę jeziora. Rozłożyliśmy się w tym miejscu co zawsze czyli przy drewnianym
stoliku. Chłopcy zabrali się za rozkładanie namiotów, a ja w raz z Lily
poszłyśmy do lasu po drewno na ognisko.
-Wiesz coś o tej niespodziance, którą ma dla nas Sam?-zapytała mnie przyjaciółka.
-Wiesz coś o tej niespodziance, którą ma dla nas Sam?-zapytała mnie przyjaciółka.
-Jakiej
niespodziance? Nic nie wiem.
-Podobno ma dla
nas jakąś niespodziankę, ale nawet twojemu bratu nie chce powiedzieć co to
takiego.
-No, no to
zapowiada się ciekawy weekend.
Po zebraniu drewna doszłyśmy do mojego brata, dziwne, bo gdy odchodziłyśmy był z nim jeszcze Sam, a teraz go nie było. Zapytałyśmy Maxa gdy zgubił Sama, a on opowiedział nam, że jak my poszłyśmy Sam dostał sms-a i nagle przypomniało mu się, że musi iść do auta, bo czegoś zapomniał, miał być do 15 minut, a minęło już ok. pół godziny. Podejrzewam, że ma to coś wspólnego z tą niespodzianką.
Kiedy nie było go jeszcze 10 minut postanowiłam zadzwonić, ale oczywiście nie odbierał. Zaczęliśmy się martwić o niego. Max zbierał się już nawet, żeby iść poszukać kuzyna. Na szczęście nie musiał, bo zauważyliśmy go idącego w naszą stronę z...
Po zebraniu drewna doszłyśmy do mojego brata, dziwne, bo gdy odchodziłyśmy był z nim jeszcze Sam, a teraz go nie było. Zapytałyśmy Maxa gdy zgubił Sama, a on opowiedział nam, że jak my poszłyśmy Sam dostał sms-a i nagle przypomniało mu się, że musi iść do auta, bo czegoś zapomniał, miał być do 15 minut, a minęło już ok. pół godziny. Podejrzewam, że ma to coś wspólnego z tą niespodzianką.
Kiedy nie było go jeszcze 10 minut postanowiłam zadzwonić, ale oczywiście nie odbierał. Zaczęliśmy się martwić o niego. Max zbierał się już nawet, żeby iść poszukać kuzyna. Na szczęście nie musiał, bo zauważyliśmy go idącego w naszą stronę z...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz