piątek, 1 lutego 2013

Rozdział I


-Siostra wstawaj!- usłyszałam głos Maxa.
-O, cześć braciszku.Co się stało?
-Nic, chciałem tylko zapytać czy chcesz jechać z nami  na weekend nad jezioro?
-Kiedy i kto jedzie?
-Wyjeżdżamy dzisiaj. A jadę ja, Cody i Lily.To jak pojedziesz?
-No dobra mogę jechać.
-Super, to za pół godziny widzimy się na dole.
-No okej. Max, a zrobiłbyś kochanej siostrze kawę?
-Zastanowię się jeszcze-Max wyszedł z mojego pokoju, a ja zabrałam tylko ubrania i udałam się do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i ubrałam krótkie jeansowe spodenki i czarną luźną bluzkę z nadrukiem "Chodzi plotka, że jestem słodka". Po wyjściu z łazienki zeszłam do kuchni gdzie siedział mój brat pijąc kawę.
-Tak szybko się wyrobiłaś?- zapytał
-Nie muszę jeszcze się spakować, pomalować i uczesać, ale zeszłam napić się tej kawy, którą miałeś mi zrobić.
-Już Ci robię, nie wiedziałem, że tak szybko zejdziesz. - w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę.- powiedziałam, a on zabrał się za robienie cappuccino. Otworzyłam drzwi i przywitałam się z Lily po czym poszłyśmy do kuchni.
-Cześć Max.- powiedziała.
-Hej, napijesz się  kawy?
-Od Ciebie zawsze.
Zostawiłam ich samych i poszłam do pokoju, usiadłam przed lustrem mocno pomalowałam oczy czarną kredką i przejechałam kilka razy tuszem po rzęsach, ułożyłam włosy i postanowiłam się spakować. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej czerwone rurki, szarą koszulkę z nadrukami, zieloną bokserkę, szarą bluzę z myszką miki,  pidżamę i spakowałam to wszystko do torby z napisem "Nike" i zeszłam na dół. Wypiłam kawę, zjadłam kilka kanapek i wyszłam przed dom. Wrzuciłam torbę do bagażnika i wsiadłam do samochodu.
-No nareszcie , dłużej się nie dało?-powiedział Sam siedzący za kierownicą.
-Też Cię kocham - pokazałam mu język i zapięłam pasy.
-Ej, no. Bo będę zazdrosna.-zaśmiała się Lily.
Prawie całą drogę przegadałam z Lily na różne tematy. Jechaliśmy prawie godzinę, w końcu wysiedliśmy na parkingu leśnym, zabraliśmy rzeczy z bagażnika i ruszyliśmy w stronę jeziora. Rozłożyliśmy się w tym miejscu co zawsze czyli przy drewnianym stoliku. Chłopcy zabrali się za rozkładanie namiotów, a ja w raz z Lily poszłyśmy do lasu po drewno na ognisko.
-Wiesz coś o tej niespodziance, którą ma dla nas Sam?-zapytała mnie przyjaciółka.
-Jakiej niespodziance? Nic nie wiem.
-Podobno ma dla nas jakąś niespodziankę, ale nawet twojemu bratu nie chce powiedzieć co to takiego.
-No, no to zapowiada się ciekawy weekend.
Po zebraniu drewna doszłyśmy do mojego brata, dziwne, bo gdy odchodziłyśmy był z nim jeszcze Sam, a teraz go nie było. Zapytałyśmy Maxa gdy zgubił Sama, a on opowiedział nam, że jak my poszłyśmy Sam dostał sms-a i nagle przypomniało mu się, że musi iść do auta, bo czegoś zapomniał, miał być do 15 minut, a minęło już ok. pół godziny. Podejrzewam, że ma to coś wspólnego z tą niespodzianką.
Kiedy nie było go jeszcze 10 minut postanowiłam zadzwonić, ale oczywiście nie odbierał. Zaczęliśmy się martwić o niego. Max zbierał się już nawet, żeby iść poszukać kuzyna. Na szczęście nie musiał, bo zauważyliśmy go idącego w naszą stronę z...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz